Skrajne Solisko

Czy człowiek mieszkający na co dzień na wysokości 20 m. npm, będący w Tatrach raz w roku powinien porywać się na wysokość 2000 m. w pierwszy dzień? Cóż, chyba nie. Niby człowiek powinien uczyć się na błędach, ale widocznie to tylko wyświechtany banał, skoro człowiek rok wcześniej padł w pierwszy dzień w drodze na Granaty….Niby mieliśmy w pierwsze dni robić jakieś dolinne wycieczki, ale co zrobić kiedy jest się spragnionym górskich wojaży?

Wczorajsza wycieczka trochę nas mnie zmęczyła, dlatego dziś nie miałam ochoty iść nigdzie. No, ale co zrobić skoro jest lampa, a ta nie zdarza się w Tatrach zbyt często? Trzeba zwlec zwłoki z wyrka i gdzieś się wybrać. Początkowo w planach był Sławkowski Szczyt, ale że uchodzi on za kondycyjnego mordercę, to sobie na razie odpuścimy. Trzeba wybrać jakiś mniej odległy cel. Pada na Skrajne Solisko, chyba najszybszy do zdobycia dwutysięcznik.

Ogarniamy się, potem droga na elektriczkę(trzeba kawałek podejść pod górę i na tym kawałku stwierdzam, że dzisiaj to ja chyba nie dam rady dojść nawet do schroniska)

Po wyjściu z elektriczki w Szczyrbskim Jeziorze okazuje się, że jest upał, więc wyciągamy kremy do opalania, okulary, Sebastian odpina nogawki od spodni- ja nie bardzo mogę, nie chcę straszyć ludzi obitym kulasem 😉

Szlak, którym mamy zamiar podążyć ma kolor niebieski. Oczywiście nie możemy odnaleźć jego początku, ale podobno na Słowacji wszyscy mają z tym problem.

Szlaku niby nie widać, ale cel wędrówki już tak 🙂

Obchodzimy jezioro z lewej strony, najpierw jest zupełnie płasko, potem wyrasta przed nami stroma, leśna ścieżka.

Leśna ścieżynka z kamieni, jak to zwykle w niższych tatrzańskich partiach

Po przejściu kilkudziesięciu metrów o dziwo nie umarłam. Chyba wreszcie zaczynam się aklimatyzować ;). Po słowackiej stronie podoba mi się to, że odcinki leśne są stosunkowo krótkie i dość szybko dochodzi się do miejsc bardziej widokowych.

Schronisko już widać, ale jeszcze kawał drogi
Widoki cały czas nam towarzyszą

Była niedziela, na szlaku tłumy, mnóstwo małych dzieci(ale słowackie dzieci są jakby grzeczniejsze i bardziej obyte z górami, ale to akurat normalne), atmosfera piknikowo- sielankowo-plażowa. Atmosfera udziela się mi aż za bardzo- postanawiam zrezygnować z wejścia na szczyt i powylegiwać się trochę w okolicach schroniska.

Ten plażing mi się po prostu należał!

Czy żałowałam, że nie poszłam na szczyt? Cóż, trochę tak, a trochę nie. Nie jestem na ogół zbyt wymagająca i samo przebywanie w górach daje mi dużo szczęścia, nie zawsze muszę koniecznie pchać się na szczyt.

Na szczyt wybrał się więc Sebastian- samotnie.

Ze schroniska Chata pod Soliskom(1840 m. npm.) na Skrajne Solisko prowadzi tylko jedna droga- szlak czerwony zajmujący około godzinę marszu w jedną stronę. Już na samym początku atakują niedźwiedzie:

Niegrzecznych turystów połykam w całości!
Pod szczytem tłumy- szlak krótki i łatwy technicznie, więc to nic dziwnego
Sebastian wdrapał się na szczyt

Po krótkim plażowanku towarzysz dołączył do mnie- wypiliśmy kolejną Kofolę w schronisku. Bo Kofola nigdzie nie smakuje tak jak w górach.

Żeby nieco urozmaicić sobie wycieczkę zeszliśmy niebieskim szlakiem prowadzącym w kierunku Doliny Furkotnej. Niebieska ścieżka jest krótka i ułożona miejscami z wielkich niewygodnych kamieni. Taki to urok słowackich szlaków, trzeba się przyzwyczajać 😉

Takie tam, gruzowisko

Szlak niebieski po około 20 minutach doprowadza do szlaku żółtego, którym turyści głównie schodzą z Bystrej Ławki. Mieliśmy wielką ochotę bliżej zapoznać się z tą przełęczą, ale ze względu na śniegi i oblodzenia na północnych zboczach daliśmy sobie spokój(w tym roku).

Żółty szlak okazał się bardzo przyjemny:

Na koniec doszliśmy do szlaku czerwonego, który jest częścią Tatrzańskiej Magistrali:

W ostoi cywilizacji jaką jest Szczyrbskie Jezioro znaleźliśmy się w okolicach godziny 17, było już trochę zimno. Nie robiłam wcześniej żadnego „riserczu” 😉 dotyczącego tutejszych lokali gastronomicznych, więc dość przypadkowo pożarliśmy turystyczną paszę w turystycznej budzie 😦 Po napełnieniu żołądków pozostała tylko podróż elektriczką i na tym zakończyliśmy wycieczkę. Był to w zasadzie relaksacyjny spacerek :). Jutro ma popsuć się pogoda, więc odpoczniemy, a pojutrze porwiemy się na coś konkretniejszego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s