Bled i Bohinj. Najpiękniejsze słoweńskie jeziora

Malownicze jeziora otoczone górami są obowiązkowymi punktami na mapie słoweńskich atrakcji. Nie mogło ich więc zabraknąć w naszym planie. Na początek postanowiliśmy zapoznać się ze znanym z pocztówek Jeziorem Bled.

Bled

Aby znaleźć się nad najbardziej znanym w Słowenii zbiornikiem wodnym należy dojechać do miejscowości o tej samej nazwie-Bled. Jest to stosunkowo proste, bo mieścina znajduje się bardzo blisko autostrady. Pierwszym wyzwaniem było szukanie miejsca parkingowego. Mieścina jest mała, więc zapomnijcie o darmowym miejscu przy wielkim markecie 😉 W samym centrum miejscowości jest duży parking, na którym można zostawić auto za 5 euro za cały dzień. My pojechaliśmy do Bledu w sobotę, w związku z czym już przy wjeździe do miasta tworzyły się korki. Zaparkowalismy więc około kilometr od jeziora, na parkingu za 1,5 euro za godzinę. To był taki typ parkingu, na którym płaci się z góry. Zapłacilismy za 3 godziny i muszę przyznać, że było to zdecydowanie za mało.

Te 3 godziny wystarczyły na:

  • obejście jeziora dookoła
  • leniwą posiadówkę w kawiarni przy brzegu
  • zrobienie kilku fotek

Czasu zaś zabrakło na:

  • rejs łódką na wysepkę
  • zwiedzenie zamku
  • wejście na punkty widokowe
Wysepka na zdjęciu jest często wykorzystywana przez mieszkańców jako miejsce ślubów
Wokół jeziora prowadzi wygodna trasa spacerowa
Zamek na skale

Jakoś specjalnie nie żałowaliśmy, że nie starczyło nam czasu na wysepkę i zamek, za to nie mogliśmy sobie odmówić pewnej przyziemnej przyjemności.

Jezioro słynie nie tylko z pięknych widoków, ale także z kremnej reziny, zwanej również kremsnitą. To popularne ciasto podobne do naszej napoleonki można zjeść w całej Słowenii, jednak najsłynniejsze jest właśnie nad Bledem. W przeszłości kucharz z tutejszego Grand Hotelu wymyślił recepturę na ten deser. Przeczytałam wiele zachwytów nad tym kulinarnycm dziełem, które ostatecznie mnie rozczarowało. Jest słodkie, mdłe i ciężkie- brakowało mi jakiegoś przełamania czymś w rodzaju np. kwaśnych owoców. Nie moje smaki po prostu.

Jezioro zrobiło na nas wrażenie, ale przez to, że jest jedną z najbardziej znanych słoweńskich atrakcji przyciąga tłumy turystów- co sprawia, że wizyta tutaj, szczególnie w weekend może być nieco męcząca.

Bohinj

Nad nr 2 wśród jezior wybraliśmy się kolejnego dnia, więc mieliśmy już jakieś porównanie. Zarówno Bohinj jak i Bled są jeziorami i są w górach. I na tym w zasadzie podobieństwa się kończą. Podczas, gdy nad Bledem gwar i tłumy turystów- nad Bohinjem cisza, spokój i leniwe kontemplowanie górskich krajobrazów. Jezioro Bohinj jest trochę większe niż Bled- jest nad nim kilka miejscowości z obiektami noclegowymi, kempingami i miejscami do plażowania. My zakotwiczyliśmy w Starej Fuzinie- spokojnej miejscowości ze świetną knajpką tuż przy brzegu jeziora. Aha, parking oczywiście był płatny- tak jak w Bledzie- 1,5 euro za godzinę.

Krajobrazy przy jeziorze

Panuje tu taki sielski klimat, że gdybyśmy byli Słoweńcami, to mówilibyśmy „rzucam wszystko w cholerę i jadę nad Bohinj” 😉

Bohinjsko Jezero totalnie nas zachwyciło, chętnie wybrałabym się tu kiedyś na dłużej. Może nie było tu romantycznej wysepki, ani zamku na skale, nie było też mdłych kremnych rezin, za to była cisza, spokój i widoki, a głównie tego poszukujemy na wakacjach.

Co prócz lenistwa można robić w okolicach?

  • wjechać kolejką linową na Vogel i stamtąd zdobyć jakiś szczyt. My darowaliśmy sobie, ze względu na spore jeszcze ilości śniegu
  • obejść jezioro dookoła- to już było, więc nie chciało nam się, zwłaszcza, że jezioro większe to i trasa dłuższa
  • wybrać się szlakiem gdzieś wyżej, np. do Doliny Siedmiu Triglavskich Jezior, to jednak opcja bardziej na lato(śnieg)
  • odwiedzić jeden z ładniejszych słoweńskich wodospadów- Savicę- z tej opcji skorzystaliśmy, ale o tym będzie osobny wpis

Miejscowości nad jeziorem(czyli tam musi być jakaś cywilizacja):

  • Stara Fuzina
  • Ribcev Laz
  • Ukanc

No i tyle wystarczy- reszta terenu to dzicz, czyli w sumie spoko 😉

Jezero Jasna

Na koniec mały bonus. W Kranjskiej Gorze, w której mieszkaliśmy w trakcie urlopu też jest jezioro. Tak naprawdę to 2 połączone ze sobą sztuczne zbiorniki, znajdujące się tuż przy wjeździe do miejscowości. Jest tutaj plaża i nawet bar z drinkami 🙂

Koziorożec- symbol Alp Julijskich
Woda i góry to zawsze doskonałe połączenie
Są też całkiem artystyczne ławki

Do tej pory zachodzę w głowę co się stało, że w żadnym z jezior nie zażyliśmy kąpieli? Może to widoczny w oddali śnieg zniechęcał? Trudno, będzie trzeba kiedyś wrócić i naprawić ten straszliwy błąd 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s